sobota, 27 czerwca 2015

Nie da się tego opisać... (rozdział 15)

Połowa mojej twarzy była wyżarta. Było widać tylko czarno czerwoną dziurę. Wyglądałam jak potwór. Powinnam komuś o ty powiedzieć? Na pewno nie Scorpion'owi. Powiem Sub-zero. Zaczesałam włosy na twarz i poszłam do głównej sali. Siedział tam Scorpion z Sub-zero. Podeszłam do nich.
-Mogę cię na chwilę poprosić?- spojrzałam na mojego brata.
-Już idę- wstał i poszliśmy do jego pokoju.
Zamknęłam drzwi i spojrzałam mu w oczy.
-Nie mów o tym Scorpion'owi- powiedziałam i odgarnęłam włosy z twarzy. Sub-zero nie mógł uwierzyć w to co widzi.
-Jak to się stało?- spytał z niedowierzaniem.
-Upadłam i uderzyłam głową o kamień- wytłumaczyłam.
-Pokaż mi jaki kamień- otworzył drzwi i spojrzał na mnie.
Aby wyjść przez bramę musieliśmy przejść przez salę główną. Pewnie weszłam do pomieszczenia. Nie pomyślałam, że mogłam zapomnieć o zakryciu twarzy. A jednak... Scorpion spojrzał się na mnie. Wstał i podbiegł do mnie. Dopiero wtedy zorientowałam się, że nie zasłoniłam rany.
-Elizabeth... jak?- spytał zszokowany.
-Upadłam- powiedziałam i zakryłam dziurę włosami.
-Eli, musimy iść- wtrącił się Sub-zero.
Podeszłam do niego i skierowaliśmy się do bramy. Delikatnie uchylając ją wyszliśmy z świątyni. Ten kamień był charakterystyczny. Miał jeden ostry kant. Podniosłam go z ziemi i pokazałam mojemu bratu. Spojrzał na niego...
-To zaginiony „kamień ostrza”. Całe szczęście, że pokazałaś mi tą ranę. Po kilku dniach wyżarło by ci całą skórę, później mięśnie, a następnie kości- przytulił mnie.
-Musimy natychmiast iść do Cage'a- stwierdził Scorpion.
Mężczyzna złapał mnie za rękę. Sub-zero już się teleportował.
-Proszę, nie ukrywaj takich rzeczy przede mną. Możemy sobie zaufać, kochanie?- spojrzał na mnie.
-Możemy- odpowiedziałam.
-Kocham cię- pocałował mnie.
Przenieśliśmy się do Johnny'ego. Byliśmy w pomieszczeniu, w którym mnie uratowali. Przywitała nas dziewczyna.
-Taty nie ma. Jest na misji- powiedziała i zrobiłam balona z gumy do żucia.
Odsłoniłam twarz. Dziewczyna spojrzała na mnie z niedowierzaniem.
-Mówi co coś „kamień ostrza”? Elizabeth upadła i uderzyła o niego głową- wytłumaczył jej Sub-zero.

Nagle poczułam ogromny ból w twarzy. Nie mogłam wytrzymać. Zaczęłam krzyczeć. Nigdy tak się nie czułam. Nie da się tego opisać...


Postaram się napisać dzisiaj jeszcze jeden rozdział, ale nie obiecuję. :3 Podoba się ? :D

5 komentarzy:

  1. Świetnie... takich rzeczy się nie ukrywa xd Ciekawe co dalej :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbyś nie miał połowy twarzy to co byś zrobił? xD

      Usuń
    2. Szczerze? Wydarlbym się na pół bloku i dzwonił po karetkę xd

      Usuń
    3. W sumie... też bym tak zrobiła. xd

      Usuń