Upadłam na kolana. Czułam
jakby moja twarz płonęła.
-Nic nie widzę-
powiedziałam.
-Eli... trucizna wyżarła
ci twarz razem z oczami- odpowiedział Sub-zero.
Poczułam na ramieniu
męską dłoń. Ten mężczyzna wziął mnie na ręce.
-Kim jesteś?- spytałam
cicho.
-To ja kochanie. Scorpion-
szepnął.
Położył mnie na stolę.
-Przyniosę leki
przeciwbólowe- powiedziała dziewczyna.
Usłyszałam, że ktoś
otworzył drzwi.
-Co się dzieje?- spytał
jakiś inny kobiecy głos.
-Sonya, jak dobrze, że
jesteś. Elizabeth zaraziła się trucizną „kamienia ostrza”-
powiedział Sub-zero.
Zawsze zastanawiałam się
jak to jest, gdy nic nie widzisz. Teraz już wiem. Nie wiesz kto cię
dotyka. Rozpoznajesz tylko głosy. Nie wiesz co się dzieje wokół
ciebie. Jesteś zdany tylko na inne zmysły.
-Mamy ostatnią ampułkę
lekarstwa- powiedziała Sonya, albo tamta dziewczyna. Sama nie wiem.
Mają bardzo podobne głosy.
Poczułam ukłucie w
przedramię.
-Za dwie godziny powinna
odzyskać swoją twarz- powiedziała Sonya.
-Dziękuję- odpowiedział
Scorpion.
Nawet nie chcę wiedzieć
jak wygląda moja twarz. Raczej wyżarta dziura na miejscu mojej
twarzy.
-Ja zostaję- usłyszałam
głos Scorpion'a.
Po chwili ktoś usiadł na
krześle obok mojego łóżka. Męska dłoń złapała mnie za
rękę.
-Scorpion?- spytałam dla
pewności.
-Tak, to ja. Jak się
czujesz?
-Mniej boli, ale boję
się, że już nie odzyskam twarzy. Już nigdy cię nie zobaczę-
zapewne łzy spłynęły mi po policzkach, gdybym tylko je miała.
-Nawet tak nie mów.
Wszystko będzie dobrze. Dalej będziemy szczęśliwi- pocieszał
mnie.
Poczułam dziwny skurcz w
okolicy czoła.
-Co się dzieje?-
spytałam.
-Twoje czoło... odrodziło
się- powiedział szczęśliwy.
Poczułam ulgę. Wszystko
wraca do normy. Po kilku godzinach odzyskałam całą twarz. Bałam
się otworzyć oczy. Bałam się mojego odbicia w lustrze. Scorpion
zaprowadził mnie do łazienki.
-Otwórz oczy-
szepnął.
Delikatnie podniosłam
powieki. Moja twarz była z powrotem. Nagle wbiegł Sub-zero.
-Musimy iść na
niebezpieczną misję. Wszyscy!
Kolejny rozdział. :3 Jutro, do południa, będzie następny. :D
jej jej
OdpowiedzUsuńweź skończ pisanie .... żałosny jest ten blog ;-;-
OdpowiedzUsuń