sobota, 20 czerwca 2015

Trening (rozdział 2)

Zobaczyłam wielką salę z kukłami do walki. Trenowało dużo ludzi... Ale czy to na pewno byli ludzie?
~ Była tam jedna dziewczyna z wachlarzami i chustą na ustach,

~ Jakiś mężczyzna z kapeluszem na głowie,

~ Taki napakowany gościu z przeciwsłonecznymi okularami.

Było ich wiele więcej, ale byłam w zbyt wielkim szoku, żeby się im dokładnie przyjrzeć.
-To nasza sala treningowa- powiedział Sub-zero.
Nie mogłam nic powiedzieć...
-Wiem, że to może być dość duży szok, ale będziemy tu ćwiczyć, więc musisz się przyzwyczaić- dodał i się uśmiechnął.
-Tutaj?... Wśród nich?....-szepnęłam.
-Chodźmy do jakiejś wolej kukły- rzekł i zaprowadził mnie na miejsce do ćwiczeń.
-Umiesz się trochę bić?- spytał.
-No niezbyt...- powiedziałam nieśmiało.
-To powtarzaj za mną.
Uderzył pięścią w policzek kukły i łokciem w czubek głowy.
-Zrób tak samo dobrze?
-Ok- odpowiedziałam.
Uderzyłam tak samo, ale nie mam tyle siły co Sub-zero.
-Elizabeth, ale uderz porządnie!- powiedział i zaśmiał się.
Odwzajemniłam uśmiech. Tym razem uderzyłam z całej siły.
-No! I o to chodzi!- powiedział uśmiechnięty.
-Dobra... teraz zrób tak...
Zamroził kukłę i kopnął ją w brzuch, a ja powtórzyłam to samo.
-Świetnie ci idzie! Oby tak da...- nie dokończył, gdy nagle pojawił się umięśniony mężczyzna z maską na twarzy.

Spojrzał się na mnie i pokazał Sub-zero, żeby poszedł z nim. Po cichu poszłam za nimi i podsłuchałam ich rozmowę.
-Kim ona jest?- spytał nieznany mi głos.
-To Elizabeth... wreszcie ją znalazłem!-powiedział szczęśliwie Sub-zero.
Wtedy już nie słyszałam rozmowy, więc poszłam do mojej kukły i ćwiczyłam zamrożenie z kopnięciem w brzuch. Powtórzyłam to kilka razy, gdy wyszedł mój brat z tym mężczyzną. Podeszli do mnie.
-Elizabeth, to jest Scorpion- przedstawił Sub-zero.
Oboje nic nie powiedzieliśmy.
-Eli pokaż mu co potrafisz.
Najpierw uderzyłam kukłę pięścią w policzek i łokciem w czubek głowy. Następnie zamroziłam i kopnęłam w brzuch, żeby pokazać, że nie jestem taka słaba zrobiłam to z całej siły.
-Scorpionie, może nauczysz Elizabeth kilka sztuczek?- spytał Sub-zero.
-Nie ma problemu- powiedział mężczyzna.
Moja mina była poważna, ale w środku tak bardzo się bałam, że prawie straciłam przytomność.
-To ja was zostawiam. Na razie Eli- pożegnał się mój brat.
Jejciu... ale się boję... jeśli coś mi nie wyjdzie?... Scorpion pomyśli, że jestem jakąś nieudacznicą...




Kolejny rozdział :D Mam do tych kilku osób, które mnie czytają pytanie... mam kontynuować? :3 Szczerze mówiąc podoba mi się to co piszę (2/10) :D xd I jeszcze jedno pytanie .... mam pisać takie długie czy raczej krótkie ? :3 Piszcie !! :] 

2 komentarze: