Zobaczyłam wielką salę
z kukłami do walki. Trenowało dużo ludzi... Ale czy to na pewno
byli ludzie?
~ Była tam jedna
dziewczyna z wachlarzami i chustą na ustach,
~ Jakiś mężczyzna z
kapeluszem na głowie,
~ Taki napakowany gościu
z przeciwsłonecznymi okularami.
Było ich wiele więcej,
ale byłam w zbyt wielkim szoku, żeby się im dokładnie przyjrzeć.
-To nasza sala treningowa-
powiedział Sub-zero.
Nie mogłam nic
powiedzieć...
-Wiem, że to może być
dość duży szok, ale będziemy tu ćwiczyć, więc musisz się
przyzwyczaić- dodał i się uśmiechnął.
-Tutaj?... Wśród
nich?....-szepnęłam.
-Chodźmy do jakiejś
wolej kukły- rzekł i zaprowadził mnie na miejsce do ćwiczeń.
-Umiesz się trochę bić?-
spytał.
-No niezbyt...-
powiedziałam nieśmiało.
-To powtarzaj za mną.
Uderzył pięścią w
policzek kukły i łokciem w czubek głowy.
-Zrób tak samo
dobrze?
-Ok- odpowiedziałam.
Uderzyłam tak samo, ale
nie mam tyle siły co Sub-zero.
-Elizabeth, ale uderz
porządnie!- powiedział i zaśmiał się.
Odwzajemniłam uśmiech.
Tym razem uderzyłam z całej siły.
-No! I o to chodzi!-
powiedział uśmiechnięty.
-Dobra... teraz zrób
tak...
Zamroził kukłę i kopnął
ją w brzuch, a ja powtórzyłam to samo.
-Świetnie ci idzie! Oby
tak da...- nie dokończył, gdy nagle pojawił się umięśniony
mężczyzna z maską na twarzy.
Spojrzał się na mnie i
pokazał Sub-zero, żeby poszedł z nim. Po cichu poszłam za nimi i
podsłuchałam ich rozmowę.
-Kim ona jest?- spytał
nieznany mi głos.
-To Elizabeth... wreszcie
ją znalazłem!-powiedział szczęśliwie Sub-zero.
Wtedy już nie słyszałam
rozmowy, więc poszłam do mojej kukły i ćwiczyłam zamrożenie z
kopnięciem w brzuch. Powtórzyłam to kilka razy, gdy wyszedł
mój brat z tym mężczyzną. Podeszli do mnie.
-Elizabeth, to jest
Scorpion- przedstawił Sub-zero.
Oboje nic nie
powiedzieliśmy.
-Eli pokaż mu co
potrafisz.
Najpierw uderzyłam kukłę
pięścią w policzek i łokciem w czubek głowy. Następnie
zamroziłam i kopnęłam w brzuch, żeby pokazać, że nie jestem
taka słaba zrobiłam to z całej siły.
-Scorpionie, może
nauczysz Elizabeth kilka sztuczek?- spytał Sub-zero.
-Nie ma problemu-
powiedział mężczyzna.
Moja mina była poważna,
ale w środku tak bardzo się bałam, że prawie straciłam
przytomność.
-To ja was zostawiam. Na
razie Eli- pożegnał się mój brat.
Jejciu... ale się boję...
jeśli coś mi nie wyjdzie?... Scorpion pomyśli, że jestem jakąś
nieudacznicą...
Kolejny rozdział :D Mam do tych kilku osób, które mnie czytają pytanie... mam kontynuować? :3 Szczerze mówiąc podoba mi się to co piszę (2/10) :D xd I jeszcze jedno pytanie .... mam pisać takie długie czy raczej krótkie ? :3 Piszcie !! :]




super rodział i pisz długie 10/10
OdpowiedzUsuńnom powiem ciekawsze od fnafa
OdpowiedzUsuń